środa, 2 marca 2016

Pierwszy raz w dalekiej Azji - wyspa Ko Chang - cz. 5


Wyspa Ko Chang

  
Granica między Kambodżą a Tajlandią w Poipet - znów ciągniemy walizy
     


  W Siem Reap w Kambodży kupiłam bezpośredni przejazd na wyspę Ko Chang w Tajlandii. Podróż na miejsce zajęła cały dzień. Granicę w Poipet przeszliśmy tym razem bez dodatkowych opłat.

Możesz też przeczytać o krótkim pobycie w Kambodży.









Lexus na granicy w Poipet
   




Lexus to dość popularna marka samochodu w okolicach granicy w Poipet i w Siem Reap.










     Ko Chang  czyli Wyspa Słonia jest trzecią co do wielkości wyspą Tajlandii. Prom wypływa z miejscowości Trat a przeprawa trwa ok. 45 min. Kiedy płyniemy jest już ciemno. Miałam wrażenie, że kierowca specjalnie się guzdrał po drodze aby płynąć ostatnim promem, ale może byłam zmęczona podróżą. Bus za dodatkową opłatą rozwozi nas do hoteli. Na wyspie spędzimy cztery dni.

      Ośrodek w którym mieszkamy bardzo mi się podoba - są to stylizowane domki w ogrodzie. Jest ślicznie. Położone są ok. 200 m od plaży, tyle że teraz prawie nikt nie plażuje.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - nasz domek

Tajlandia - wyspa Ko Chang - domki w ogrodzie
Na kolację, na pobliskim stoisku kupujemy naleśniki z owocami.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - pani przygotowuje dla nas naleśnik z bananem

Durian

       Tak obrósł w legendy, że muszę wyrazić i swoje zdanie. Miał być bardzo smaczny i bardzo śmierdzący zgniłym mięsem. Nie był. Stałam przy stoisku i żadnego dziwnego zapachu nie czułam. Po obraniu wyczuwa się specyficzny, nieprzyjemny zapach ale na pewno nie zgniłego mięsa. Nie jest to zapach który uniemożliwia zjedzenie owocu, nie musiałam zatykać nosa. Konsystencję miał kremową a smak taki sobie. Tęsknić za nim nie będę, już wolę ten czerwony obok o nazwie pitaja lub smoczy owoc. Chyba, że są inne, bardziej śmierdzące odmiany. Mój pierwszy zjedzony durian pochodził z tego stoiska.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - duriany


Wycieczka statkiem

       Całodniowa klasyczna wycieczka z obiadem w okolice pobliskich wysepek. Można było popływać, przeprawić się pontonem na jedną z wysepek a na końcu wysiąść ze statku bezpośrednio na drewniane molo. Cały czas było pochmurno, dopiero pod koniec dnia na moment wyszło słońce. Wtedy zobaczyłam namiastkę folderowych widoków.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - popłyniemy tym czerwonym

Tajlandia - wyspa Ko Chang - pływanie

Tajlandia - wyspa Ko Chang - obiad przygotowany, tylko zdjąć folię

Tajlandia - wyspa Ko Chang - na moment pokazało się słońce

Tajlandia - wyspa Ko Chang - namiastka folderowych widoków


Skuterem po wyspie

 
  
Tajlandia - wyspa Ko Chang - nasz skuter
   Wypożyczamy skuter aby objechać wyspę. Krzysiek ze 20 lat temu jeździł jakimś "Rometem" czy innym "Komarem" więc doświadczenie ma. Na wszelki wypadek mówię aby najpierw sam się kawałek przejechał. Ruszył... mina i gesty pani z wypożyczalni nie do podrobienia. Kiedy trochę zapanował nad rumakiem z "pewną nieśmiałością" wsiadłam. Dalej już było coraz lepiej. No może jeszcze przez chwilę jechał prawą stroną, ale akurat na drodze nie było innych pojazdów.





Na skuterowej wycieczce zobaczyliśmy takie oto miejsca:

Tajlandia - wyspa Ko Chang - świątynia

Tajlandia - wyspa Ko Chang - namorzyny

Tajlandia - wyspa Ko Chang - namorzyny

Tajlandia - wyspa Ko Chang - wodospad w pobliżu

Tajlandia - wyspa Ko Chang - ścieżka do wodospadu


Tajlandia - wyspa Ko Chang - wodospad Klongnonsi

Tajlandia - wyspa Ko Chang - ścieżka do innego wodospadu (nie pamiętam nazwy)

Tajlandia - wyspa Ko Chang - wodospad

Tajlandia - wyspa Ko Chang - dżungla

Tajlandia - wyspa Ko Changn - świątynia Wat Salak Petch

      Wczesnym popołudniem zaczynają nadciągać wyjątkowo ciemne chmury. Wracamy, ale daleko nie ujechaliśmy kiedy zaczęło padać. Akurat przy drodze jest restauracja więc może zjemy obiad i przeczekamy. Siedzimy tak ponad godzinę ale jest tylko coraz gorzej.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - moje ulubione danie, pad thai z krewetkami

Tajlandia - wyspa Ko Chang  - pada coraz bardziej

      Nie ma rady, trzeba wracać w deszczu tym bardziej, że niedługo zrobi się ciemno. Do przejechania mamy ok. 25 km więc kiedy dotarliśmy na miejsce, nie została na nas sucha nawet najmniejsza niteczka. Krzysiek zmarzł w tropikach! no cóż, musiał wziąć na klatę tę ulewę. Ociekający wodą oddajemy skuter a pani dokładnie go sprawdza. Skuter cały, bez rysek i jeszcze umyty. Deszcz padał prawie do rana.

      Na następny dzień udajemy się do największego na wyspie wodospadu Klong Plu, podwozi nas songthaew.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - w pobliżu wodospadu

Tajlandia - wyspa Ko Chang - największy na wyspie wodospad Klong Plu

Jeszcze pożegnalny spacer na plażę i jutro wracamy do Bangkoku.

Tajlandia - wyspa Ko Chang - palmy - będzie padać

Tajlandia - wyspa Ko Chang - plaża


4 komentarze:

  1. Opis wycieczki skuterem-świetny! Wyobrażam sobie tą jazdę i powrót w ulewie.J

    OdpowiedzUsuń
  2. Była jazda, nie dość że w deszczu to ostatnie kilometry po ciemku. Dobrze że tam właściwie jest jedna droga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna wyprawa, taka którą zapamięta się do końca życia :))*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcenie czasu na zapoznanie się z moimi podróżami i wędrówkami. Będę bardzo wdzięczna za każdy komentarz ich dotyczący. Chciałam poinformować, że wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego lub mojego męża.